Totalna zmiana fryzury

Hejka.

Zmiana fryzury chodziła mi po głowie już od kwietnia. Tylko zawsze nie była czasu, chęci bądź pieniędzy.

Włosy ściełam dobre półtora miesiąca temu. Miałam długie, aż do pasa. Czy żałuję? Nie.

Były moim utrapieniem. Dodam, że w tamtym roku z powodów sresu bardzo mi się przeżedziły to jeszcze wypadały szybciej niż rosły. W dodatku noszenie pasa w czasie upałów powodował, że się szybciej pociłam włosy kleiły się, a ciągłe spinanie powodował, że się ź…

 

Hejka.

 

Zmiana fryzury chodziła mi po głowie już od kwietnia. Tylko zawsze nie była czasu, chęci bądź pieniędzy. 

Włosy ściełam dobre półtora miesiąca temu. Miałam długie, aż do pasa. Czy żałuję? Nie.

Były moim utrapieniem. Dodam, że w tamtym roku z powodów sresu bardzo mi się przeżedziły to jeszcze wypadały szybciej niż rosły. W dodatku noszenie pasa w czasie upałów powodował, że się szybciej pociłam włosy kleiły się, a ciągłe spinanie powodował, że się źle czułam. O rozpusczonych nie było mowy. Więc pewnego dnia zdenerwowałam się i poszłam w końcu do fryzjera. Wiecie, że nie byłam aż 7 lat u fryzjera?! podcinałąm sobie końcówki sama.

Pani fryzjerka zapytała czy nie źal mi? NIE!

Odrosną szybciej niż się tego spodziewam. Teraz przynajmniej umię rozczesać włosy bez wisiłku wtedy była mordęga.

 

 

Pozdrawiam

 

 

 

Zobacz również