W poszukiwaniu sukni ślubnej!

Hejka

Właśnie nadszedł czas na suknię ślubną. Z jednej strony myśli były takie, że wow będę mierzyć sukienki i zobaczę się w niej. Z drugiej strony strach, że nie znajdę. A w dodatku trochę miałam wątpliwości co wybrać. Kupując ciuchy nawet ich nie mierzę. Zawsze udaje mi się kupić idealnie. Ale to jest suknia i mimo wszystko warto przymierzyć.

Suknię ślubną w pierwszej kolejności przymierzałam w salonie z sukniami ślubnymi w mojej miejscowości. Właśnie trwa…

 

 

 

 

 

Hejka

 

Właśnie nadszedł czas na suknię ślubną. Z jednej strony myśli były takie, że wow będę mierzyć sukienki i zobaczę się w niej. Z drugiej strony strach, że nie znajdę. A w dodatku trochę miałam wątpliwości co wybrać. Kupując ciuchy nawet ich nie mierzę. Zawsze udaje mi się kupić idealnie. Ale to jest suknia i mimo wszystko warto przymierzyć. 

 

Suknię ślubną w pierwszej kolejności przymierzałam w salonie z sukniami ślubnymi w mojej miejscowości. Właśnie trwała promocja "od 800 zł". Przemiła pani w salonie najpierw zapytała co konkretnie mnie interesuje. Czy mam wizje jaka ona powinna być i za ile. Że nie jesteśmy bogaci i nie ma nam kto pomóc (jesteśmy skazani na siebie) poprosiłam o pokazanie tych najtańszych. W wybranym kroju były dwie. Pierwsza bardzo skromna, pas z koronki, bez zdobień za 800 zł. Druga również skromna. Trochę dół się mienił. Koronka, bez zdobień za 1000zł. Pani nawet cene spóściła do 800 zł z przeróbkami. Chciałam przymierzyć obie. Przymierzanie nie trwały długo również podjęta decyzja. Pierwszą przymierzyłam tą za 1000 zł. Była idealna, jakoś nie mogłam się w niej wyobrazić. Noszę sukienki od czasu do czasu, ale to zupełnie coś innego. Mogłabym się niej bardziej przyglądać, ale naszły by mnie wątpliwości. Zdecydowałam się przymierzyć jeszcze tą drugą. Jak tylko spojrzałam w lustrze stwierdziłam, że to nie to. Materiał tak układał się, że dodawał mi dodatkowych kilogramów. Góra bardzo wcześnie się kończyła. Więc bardzo źle w niej wyglądałam. Decyzja była podjęta w 5 minut. Długo się nie zastanawiałam. BIORĘ TĄ PIERWSZĄ!

 

 

Ja od zawsze mam problem z tym, że im dłużej się zastanawiam tym gorzej. I wychodzę bez niczego. Suknia jest przepiękna. Nie chciałam takiej za 3000 ZŁOTYCH, bo bałabym się w niej cokolwiek robić. Tyle mieć na sobie?

Szkoda by mi było za tą kasę można coś jeszcze dokupić, jakąś usługę załatwić. Tak więc wydałam 800 złotych już z poprawkami. 

 

Suknia kupiona w 5 minut. Za bardzo świadkowa nie mogła się na mnie napatrzeć i moja siostra. W końcu wszyscy mnie zobaczą w dniu ślubu. Jak nikt to nikt 😉

 

Największym problemem będą buty. Najchętniej byłabym w trampkach. No niestety wszystkie ciotki by mnie z rodziny wypisały. Buty to będzie wyzwanie.

 

I gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości czy w 5 minut można kupić wymarzoną suknię ślubną to ja odpowiadam, że tak! Tylko trzeba mieć już ją w głowie. Jeśli jesteś niezdecydowana to raczej możesz mieć problem z wyborem. Ale nie poddawaj się. Ta jedyna na pewno na ciebie gdzieś czeka!

 

 

Welon będzie pożyczony od siostry Rafała. Nie chciałabym długiego. Nawet taki do bioder byłby przekleństwem. Ten będzie idealny.

 

 

 

Tyle mogę wam pokazać 😉

 

Ps. zdjęcie nr 1 nie przedstawia mojej sukni. Ta właściwa jest we pokrowcu. Tamta była tylko orientacują. Jednak moja jest zupełnie inna.

Zobacz również