Zupełnie przypadkowa książka na luty

Hejka.

Dziś postanowiłam przeczytać jakąś książkę. O rany nie czytałam od półtorej roku. Aż się dziwię. kiedyś tylko z książkami przesiadywałam. Nie byłam jakąś rekordzistką czytaniu, ale najważniejsze, że sprawiało mi to przyjemność. Odpuściłam to na rzecz codzienności. Nawet w weekendy nie poświęcam temu. Ostatnio trochę się przeraziłam, że moja lista czytelnicza ciągle się powiększa, a realizacji brak. Nadszedł czas by to zmienić. Na początku daję sobie przynejmniej 2 ks…

 

Hejka.

 

Dziś postanowiłam przeczytać jakąś książkę. O rany nie czytałam od półtorej roku. Aż się dziwię. kiedyś tylko z książkami przesiadywałam. Nie byłam jakąś rekordzistką  czytaniu, ale najważniejsze, że sprawiało mi to przyjemność. Odpuściłam to na rzecz codzienności. Nawet w weekendy nie poświęcam temu. Ostatnio trochę się przeraziłam, że moja lista czytelnicza ciągle się powiększa, a realizacji brak. Nadszedł czas by to zmienić. Na początku daję sobie przynejmniej 2 książek na miesiąc z racji przygotowań do ślubu. Organizacja trochę zabiera mi go.

Zupełnie przypadkiem natrafiłam na tą. Od niej postanowiłam zacząć/ wrócić do czytania. Pożyczyłam ją już jakiś czas temu od siostry. W końcu nadszedł czas by przeczytać i oddać.

Tak więc zostawiam was i oddaję się lekturze.

Zobacz również