Ostatnie dni codzienności

Moje ostatnie dni codzienności były trochę zaburzone. Trochę wszystkiego za dużo biorę na siebie oraz osłabiony organizm nie wyrabia. Tamten cały tydzień praktycznie przespałam. Wszystko mnie męczy. Dostaję zadyszki przy najprostszych czynnościach. W ten weekend próbowałam trochę od spania się odciągnąć. Nawet dobrze mi szło.

Ciśnienie mam lekko podwyższone, cukier w normie. Puls wysoki. Pani doktor powiedziała, że na razie nie ma się czym martwić. Po leczeniu stomatologicznym mogę być mocno osłabiona. Do tej pory nic mi nie było. Przyszło tak nagle. Ale myślę, że pomału będę wracała do swojej kondycji. Na której mi najbardziej zależy.

W sobotę zaliczyliśmy kino. Trochę relaksu. Później musieliśmy jechać i zaklepać sobie samochód do ślubu. Nawet nie wspomnę jaka była pogoda. Mokro, zimno i wietrznie. Ale nie będę narzekać. Zawsze mogło być gorzej. Godzinę po powrocie przeszła przez moje miasto potężna ulewa z wichurą. Mieliśmy po prostu szczęście!

Zobacz również