Pierwsza lekcja tańca już za nami!

Pierwsze kroki już postawiliśmy. Choć nie pewnie, ale …

z biegiem czasu było coraz lepiej. Zajęcia były świetne. Kolejne już 4 maja.

     Jak było?     

Genialnie. Mimo stresu jaki był przed zajęciami szybko minął. Nawet teraz nie wiem czym się tak stresowaliśmy. Instruktor tańca powitał nas bardzo miło. Ciągle żartując. Nawet jak popełnialiśmy błędy to obracał to w żart. Nic na siłę. Na razie znamy podstawowe kroki. Z czasem będziemy ćwiczyć cały układ.

Dodam, że jak tylko po przebraniu się weszliśmy na salę pokazaliśmy swój utwór.

WALC WIEDEŃSKI! Mówię pestka. Za chwilę słyszę: JEDEN Z NAJTRUDNIEJSZYCH TAŃCÓW. Taaaaa. To żeś my się wkopali. Ale trudni. Co będzie to będzie. Grunt żebyśmy się dobrze bawili!

 

Przeczytaj również:

     ♥     Kurs pierwszego tańca- zalety i wady     ♥     

     ♦    Po przymiarkach w salonie sukien ślubnych     ♦     

     ♥     Piosenki na pierwszy taniec    ♥     

     ♦     Dzień skupienia i nauki przedmałżeńskie obowiązkowe!     ♦     

 

Zobacz również

  • Taniec dla mnie to kompletna abstrakcja i też ze względu na to bardzo się cieszę, że miałam klasycznego ślubu 🙂

    • Ja na pierwszych lekcjach miałam problem z nogami. Nie chcą się mnie słuchać ;D
      Zawsze na odwrót stawiam. Myślę, że może będzie z czasem lepiej

  • życzę powodzenia – żeby układ został opanowany no i żebyście się cudnie bawili 🙂