Wakacje, wakacje i już po … pora wracać do … życia

Wróciliśmy 9 września niestety trochę nie miałam ochoty siadać przed laptop. Ale to nie tylko przyczyny tak dużych przerw między postami.

Ostatnio tylko korzystam z laptopa w celu pisania bloga. Jakoś nie mam ochoty, ani siły. Za każdym razem gdy siadam do poczty boję się coraz bardziej. Od dwóch miesięcy dostaję wiadomości o ciężkim stanie zdrowia mojej znajomej, która znajduje się w szpitalu we Warszawie. Niestety to dopiero początek. Jakoś chciało by się pomóc, ale nic nie można zrobić. Nawet nie można jej odwiedzać. Niestety o takich chorobach jak rak dowiaduje się czasem przez przypadek i nikt nie był na to gotowy.

Dlatego nawet gdybym miała już przygotowane posty ciężko było by mi publikować. Kilka razy próbowałam przysiąść, ale tylko włączałam edytor i na tym się kończyło. Trochę przybicie i przygnębienia. Ja już niestety tak mam, że martwię się o każdego. Takie życiowe upośledzenie. I z tego nie da się wyleczyć!

Na szczęście w weekend dostałam trochę optymistyczną wiadomość, że walczy i się nie poddaje. Wyniki trochę się polepszyły. W planach mamy kilka rzeczy do zrobienia. Wspólnie ze znajomymi Natki lada dzień chcemy nagrać filmik. Może w ten sposób poprawimy jej nastrój. Na pewno będą to stare kąty gdzie z NATALIĄ  przesiadywaliśmy i które pozytywnie się kojarzą. A wiadomo szczęście wygrywa z największymi chorobami. Może i tym razem zadziała. Wiem, że świata nie da się zbawić, ale siedzieć bezczynnie to największa głupota. Na szczęście znajomi są tak wspaniali, że nikt nie marudzi, że mu się nie chce. Że to głupie no, bo w jaki sposób ma to pomóc. Werbują znajomych NATALII by każdy dał coś od siebie.  Między sobą tylko niektórzy się znają, ale to nie będzie przeszkodą. I z resztą to nie pierwsza taka akcja. Było ich trochę.

Szczerze trochę mi takich akcji brakowało. Ja już nie pamiętam kiedy ostatni raz mieliśmy podobny zadanie. 7/8 lat temu. Ale ten czas przeleciał.

Już jutro kilka słów o wakacjach i kilka fotek 😉 A nie powiem, bo jest dużo zaległości i mam nadzieję, że wyrobię się do końca roku z nimi. Jest co wspominać 😉

Tak więc zamartwianie odstawiam na później. Teraz trzeba przygotować posty, życie i dużo pozytywnej energii.

 

 

 

Zobacz również