Podsumowanie roku 2017

Już nadszedł czas by podsumować miniony rok 2017

Było mnóstwo szczęścia i radości, emocji nie brakowało. Był to rok gdzie życie prywatne, ale też o pasji nie można zapomnieć były na pierwszym miejscu. Towarzyszyło temu mnóstwo pracy, ale i słodkie lenistwo też gdzieś się pojawiło. Może przejdźmy do konkretów.

 

  •       Ślub-          1 lipca 2017      data, która zostanie zapamiętana i ten dzień zostanie zapamiętany…   ⇒    POST   ⇐
  •      Rękodzieło-      w tym roku chyba przebiłam pozostałe lata. Ciągle poszukiwałam czegoś nowego, czegoś ciągle się uczyłam. Były próby i były błędy. Ale też mnóstwo bardzo fantastycznych projektów zakończonych. Jednym słowem nie mogłam usiedzieć w jednym miejscu.
  •      Oddaj włos!-      Tego najważniejszego nie mogłabym pominąć. Niby zwykłe cięcie ale ile satysfakcji.  Nie mogłoby się inaczej stać. O tym dniu marzyłam od 3 lat i w końcu marzenia się spełniły.    ⇒     POST    ⇐
  •      Nauka tańca-      zaczęło się od kursu pierwszego tańca, a skończyło się na cza czy i na tym nie koniec …
  •      Wyjazdy:     
  1.      Kraków-          podróż poślubna
  2.     Świnoujście-         wakacje
  3.      Wrocław-          weekendowy grudniowy wypad na jarmark.
  •      Choroba-      niestety po dwóch latach przerwy z kamicą nerkową trzeba było znów się zmierzyć. Na szczęście nie było to tak wyczerpujące jak ostatnie ataki i po dwóch dniach ustąpiło. Przez 4 miesiące występowały kłucia, które dało się znieść. Zmiany zwyrodnieniowe w stawach krzyżowo-biodrowych wciąż dają się we znaki. Serie zabiegów dały wytchnienie na kilka miesięcy.
  •      Treningi-      codziennie staram się robić spacery minimum 5 km. Często bywa, że jest to 10 km.

 

To tylko kilka najważniejszych, które mogę ujawnić. Resztę zostawiam dla siebie. Już niebawem pojawi się post o postanowieniach- planach i celach na 2018.

I dodaję, że wracam, bo długo mnie tutaj nie było.

Zobacz również